Zjawisko efektu cieplarnianego

Wszyscy dobrze znamy problem globalnego ocieplenia.Nie tylko globalne ocieplenie jest naszym problemem, ale także wyż demograficzny i choćby z tych powodów mamy bardzo duży wpływ na nasze środowisko. Naturalny efekt cieplarniany polega na absorpcji promieniowania podczerwonego przez naszą atmosferę, co ogrzewa nasza planetę. Bez gazów cieplarnianych powierzchnia Ziemi byłaby o trzydzieści stopni chłodniejsza. Jednakże w ostatnich dwudziestu latach ilość gazów cieplarnianych ulęgła zwiększeniu, a w szczególności dwutlenku węgla, wytwarzanego w wyniku spalania paliw mineralnych. Większa ilość ciepła ma wpływ na rolnictwo, poziom wód oceanicznych i pogodę. W przeszłości poziom dwutlenku węgla był kontrolowany w sposób naturalny, na przykład poprzez odgazowanie wulkaniczne. Dziś jego poziom wzrasta znacznie szybciej. Aby naocznie doświadczyć drastycznych zmian, wystarczy pojechać w słabo zaludnione części Ziemi, a tam przyszłość ludzkości dosłownie rozpływa się. Mowa tu, oczywiście o obydwu biegunach ziemskich, gdzie zaobserwowano bardzo szybkie tępo topnienia lodowców.

Ziemskie bieguny

Biegun północny i południowy Ziemi, znane są, jako kriosfery.Są to regiony, pokryte lodem i śniegiem. Pomagają one regulować temperatury i klimat, ale także poziom wód na kuli ziemskiej. Naukowcy badają z zainteresowaniem zamrożone części naszego świata. Naukowcy twierdzą, że lód uczy człowieka wielkiej pokory i szacunku. W ciągu ostatniego wieku naukowcy doświadczyli procesu topienia się pokrywy lodowej na Ziemi. Powód jest prosty: lód i śnieg są białe, więc odbijają promienie słoneczne, chłodząc planetę. W przeciwieństwie do tego, otwarty ocean absorbuje promienie słoneczne, co z kolei ociepla Ziemię, a ponieważ powłoki lodowe się topią, dając więcej otwartej przestrzeni wodnej, pochlania ona więcej promieni słonecznych i coraz bardziej ogrzewa planetę, znów powodując topnienie pokryw lodowych. Cały proces jest dość niestabilny, ponieważ już najmniejsza zmiana może ulec wzmocnieniu i mamy zasadniczo do czynienia z niekontrolowanym efektem cieplarnianym. Pokrywy lodów polarnych Ziemi są zagrożone. Stały proces topnienia tych wartościowych terenów może pewnego dnia wywołać katastrofę na całej planecie.

Najdłużej żyjący gatunek

Na biegunie południowym Antarktyda stanowi około 70% zasobów świeżej wody planety.Lodowe Pólki, otaczające kontynent trzymają lód niemal jak zapora, jednak ich siła słabnie. Po dwunastu tysiącach lat stabilności i wytrzymałości lodowiec szelfowy Larsena rozpadł się zaledwie w pięć tygodni. Niektórzy przepowiadają, że w ciągu kolejnych 40-60 lat na biegunie północnym nie będzie już w ogóle lodu. Wpływ na ten stan ma efekt naturalnej zmienności, ale również ogromny wpływ ma także sam człowiek. Wiemy, że człowiek przyczynia się do ocieplania środowiska, a to z kolei sprawia, że powłoka lodowa zmniejsza się. Gdyby lodowce wypłynęły na ocean, oznaczałoby to podniesienie się poziomu wód o metr na całym świecie, a taki wzrost w rejonach przybrzeżnych oznacza konieczność przesiedlenia milionów ludzi. Choć może ludzie są w stanie ustabilizować poziom wytwarzanych przez nich zanieczyszczeń, cały proces może zająć dziesięciolecia, a w tym samym czasie zachodzą procesy naturalne, które mogą zdeterminować przyszłość ludzkości. Musimy pamiętać, że Ziemia to tylko punkcik na ekranie radiolokatora, bardzo ważny dla nas, lecz niekoniecznie ważny pod względem ewolucji planet. Ziemia, jako miejsce życia zwierząt i ludzi osiąga wiek starości. Ludzkość może wyginąć za 500 mln lat, patrząc na jasność Słońca.